W kolejny dzien rekolekcji ksiadz biskup mówił o Eucharystii. I o tym jaką siłę i moc czerpiemy od Boga Żywego ukrytego w tym kawałku Chleba. Nasza dusza opala się przy Jezusie kiedy Go adorujemy. To cudowne że Bóg jest tak na wyciągnięcie ręki, istnieje niebezpieczeństwo, że stanie się to dla nas tak powszechne, że zapomnimy jak wielki to jest dar i jaka to jest świętość!
Po Mszy Świętej ksiądz biskup zjadł z nami obiad. To było bardzo urocze spotkanie z pasterze;)
Duzo czasu dzisiaj poświęciliśmy na dziele sie naszymi doświadczeniami spotkania Boga Żywego ku zwiększeniu naszej wiary.
Wspaniale bylo zakończenie dnia. Kiedy pod koniec jednego spotkania z komputerem wyparował ksiądz Radek i mówi: Wspaniała informacja! Wiecie jakie dlugi ma teraz Dom Miłosierdzia Bożego? 135 000, właśnie dostaliśmy przelew z 1% od jednej z firm wiecie ile 135 000!!!! Bóg jest cudowny!
Moja refleksja z dnia dzisiejszego! Wrócić do jeszcze większej gorliwości!
Bez pieniędzy i noclegów, ufając Jezusowi idziemy brzegiem morza głosząc Boga Żywego i Jego Miłosierdzie!
czwartek, 19 lipca 2018
środa, 18 lipca 2018
Dzień drugi! Nawracam się
Dzisiaj troche czasu poświęciliśmy na śpiew i taniec, w celu nauki hitów na plażę. Śpiew naprawdę otwiera serce, ja sama na swoje skórze poczułam radość;) To nie ma znaczenia, że śpiewałam niektóre te piosenki z 1000 razy są o Jezusie wiec serce moje zostało poraz kolejny podniesione.
Ksiadz biskup mówił dzisiaj, że potrzebujemy wiary, że nie trzeba być niewierzącym, żeby jej potrzebować. Wiary w miłość i przebaczenie Boże, że w walce z grzechem sami jesteśmy bezśilni. To Jezus wygrywa w nas. Ksiądz biskup powtórzył też poraz kolejny o postawie ewajgelizatora. Postawa typu ja dobry on zły nie jest ewangeliczna. Ja teraz bede go pouczal. Nie, to zły kierunek. Ja obdarowany przez Bog dzielie sie tym co mam z drugim człowiekiem. To jest słuszny kierunek.
Rekolekcje to czas nawracania i czuje jak we mnie ono sie dokonuje. Czuję się jakoś lżejsza od problemów. Chwała Panu!
Ksiadz biskup mówił dzisiaj, że potrzebujemy wiary, że nie trzeba być niewierzącym, żeby jej potrzebować. Wiary w miłość i przebaczenie Boże, że w walce z grzechem sami jesteśmy bezśilni. To Jezus wygrywa w nas. Ksiądz biskup powtórzył też poraz kolejny o postawie ewajgelizatora. Postawa typu ja dobry on zły nie jest ewangeliczna. Ja teraz bede go pouczal. Nie, to zły kierunek. Ja obdarowany przez Bog dzielie sie tym co mam z drugim człowiekiem. To jest słuszny kierunek.
Rekolekcje to czas nawracania i czuje jak we mnie ono sie dokonuje. Czuję się jakoś lżejsza od problemów. Chwała Panu!
poniedziałek, 16 lipca 2018
Lekcja Maryji!
Pierwszy dzien rekolekcji w święto Matki Bożej z Góry Karmel. Cudownie to Pan zaplanował;) ksiądz Biskup na Mszy świętej duzo mówił o Maryji, jako tej, która zawsze wskazuje na Jezusa. Maryja przewija sie w piśmie świętym jakby pochylona, dlaczego, żeby nie zasłaniać Jezusa. Jakie to ważne, żeby On był pierwszy.
Dzisiejszy dzień minął nam spokojnie. Mielismy troche czasu zeby sie poznac i podzielic doświadczeniem głoszenia Boga w naszym życiu, zmontowaliśmy tzw ekipie śpiewającą, a pozniej byla konferencja ksiedza biskupa Edwarda no i Msza Święta z modlitwą uwielbienia.
To co mnie jakoś mocno dotknęło na konferencji to jak ks biskup mówił, że nikt z nas nie moze mieć Boga na własność, że nikt z nas nie może mówić, że Boga najlepiej zna. "Chodź do nas bo my super znamy Boga" to nie jest dobra postawa, dobra postawa to: "Chcesz znaleźć Boga to chodź poszukamy Go razem".
Widze po sobie, że wciąż chce Pana szukać, że moja wiara wciąż potrzebuje ożywienia. Jak dobrze, że Jezus chce, żeby Go szukano, jak dobrze, że jest Maryja, która na tej drodze prowadzi nas za rękę jak dzieci. Jak dobrze;)
Dzisiejszy dzień minął nam spokojnie. Mielismy troche czasu zeby sie poznac i podzielic doświadczeniem głoszenia Boga w naszym życiu, zmontowaliśmy tzw ekipie śpiewającą, a pozniej byla konferencja ksiedza biskupa Edwarda no i Msza Święta z modlitwą uwielbienia.
To co mnie jakoś mocno dotknęło na konferencji to jak ks biskup mówił, że nikt z nas nie moze mieć Boga na własność, że nikt z nas nie może mówić, że Boga najlepiej zna. "Chodź do nas bo my super znamy Boga" to nie jest dobra postawa, dobra postawa to: "Chcesz znaleźć Boga to chodź poszukamy Go razem".
Widze po sobie, że wciąż chce Pana szukać, że moja wiara wciąż potrzebuje ożywienia. Jak dobrze, że Jezus chce, żeby Go szukano, jak dobrze, że jest Maryja, która na tej drodze prowadzi nas za rękę jak dzieci. Jak dobrze;)
wtorek, 8 sierpnia 2017
Żywe jest bowiem Słowo Boże
Podróż pociągiem na południe to dobry moment na podsumowanie czasu Ewangelizacji Nadmorskiej. Jezus w tym roku szczególnie zachwycił mnie swoim prowadzeniem przez Słowo Boże. Każdego dnia rano modlilśmy się cała wspólnotą o Słowo i jedna wyznaczona przez księdza osoba otwierała Pismo Święte. Zapisywaliśmy to wszystko, żeby móc do tego wracać i umacniać swoją wiarę. Oto spis prowadzenia Pana przez 10 dni głoszenia;)
21 lipca 2017r. - Łk 24, 12 (pusty grób-zdziwienie)
Pierwszego dnia od rana ludzie słuchali nas na plażach, ustawiali się w kolejce do błogosławieństwa i by otrzymać medaliki z Matką Bożą. Największym jednak zdziwieniem dla nas było, gdy na plaży ks. Jacek pomodlił się o Słowo ( i poprostu otworzył Pismo Święte na "przypadkowym" miejscu) otrzymaliśmy wtedy fragment z Księgi Proroka Aggeusza zaczynający się słowami "Dnia 21 siódmego miesiąca...". Nie mogliśmy wyjść z podziwu, że Bóg aż tak konkretnie do nas mówi, nawet data. Słowo to zapowiadało ogrom Łask Bożych, który dotykał nas każdego dnia przez całą ewangelizacje, a tego dnia kościół wypełniony był ludźmi, którzy przyszli by wspólnie z nami uwielbiać Boga.
Na koniec dnia kiedy większą część grupy nie miała noclegów wspólnie zaczęliśmy odmawiać różaniec. W trakcie modlitwy zmniejszała się liczba osób oczekujących, ponieważ pojawiali sie chętni do przygarniecia nas. Przy ostatniej tajemnicy juz wszyscy dostali noclegi.
Pierwszego dnia od rana ludzie słuchali nas na plażach, ustawiali się w kolejce do błogosławieństwa i by otrzymać medaliki z Matką Bożą. Największym jednak zdziwieniem dla nas było, gdy na plaży ks. Jacek pomodlił się o Słowo ( i poprostu otworzył Pismo Święte na "przypadkowym" miejscu) otrzymaliśmy wtedy fragment z Księgi Proroka Aggeusza zaczynający się słowami "Dnia 21 siódmego miesiąca...". Nie mogliśmy wyjść z podziwu, że Bóg aż tak konkretnie do nas mówi, nawet data. Słowo to zapowiadało ogrom Łask Bożych, który dotykał nas każdego dnia przez całą ewangelizacje, a tego dnia kościół wypełniony był ludźmi, którzy przyszli by wspólnie z nami uwielbiać Boga.
Na koniec dnia kiedy większą część grupy nie miała noclegów wspólnie zaczęliśmy odmawiać różaniec. W trakcie modlitwy zmniejszała się liczba osób oczekujących, ponieważ pojawiali sie chętni do przygarniecia nas. Przy ostatniej tajemnicy juz wszyscy dostali noclegi.
22 lipca - Mk 10, 13-16 (pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie)
Tego dnia plaże były wyjątkowo pełne dzieci, które chętnie z nami tańczyły. Wieczorem natomiast przyszła schowka dziecięca, która chciała z nami śpiewać podczas modlitwy.
Zrozumieliśmy też, że to Słowo dotyczyło nas, mamy bowiem stać się jak dzieci i w pełni ufać naszemu Tacie, bo on wie jak nas najlepiej poprowadzić.
Tego dnia plaże były wyjątkowo pełne dzieci, które chętnie z nami tańczyły. Wieczorem natomiast przyszła schowka dziecięca, która chciała z nami śpiewać podczas modlitwy.
Zrozumieliśmy też, że to Słowo dotyczyło nas, mamy bowiem stać się jak dzieci i w pełni ufać naszemu Tacie, bo on wie jak nas najlepiej poprowadzić.
23 lipca - J 21, 15-19 (czy miłujesz mnie bardziej)
Tego dnia Jezus zadał nam to pytanie bardzo konkretnie. Z racji, że była to niedziela nie głosiliśmy od rana na plaży, ale byliśmy na mszach świętych. Kiedy popołudniu chcieliśmy wyjść z Ewangelia zaczęło padać. Zrozumieliśmy, że Bóg chce nas przy sobie, dlatego adorowaliśmy Jezusa całą wspólnotą do wieczornych mszy świętych. Po nich pokazywalismy pantomime i mówiliśmy świadectwa. Kościół był pełen zainteresowanych słuchaczy. Pan sam przyprowadził nam ludzi.
Tego dnia Jezus zadał nam to pytanie bardzo konkretnie. Z racji, że była to niedziela nie głosiliśmy od rana na plaży, ale byliśmy na mszach świętych. Kiedy popołudniu chcieliśmy wyjść z Ewangelia zaczęło padać. Zrozumieliśmy, że Bóg chce nas przy sobie, dlatego adorowaliśmy Jezusa całą wspólnotą do wieczornych mszy świętych. Po nich pokazywalismy pantomime i mówiliśmy świadectwa. Kościół był pełen zainteresowanych słuchaczy. Pan sam przyprowadził nam ludzi.
24.07 - Jr 6, 11-15 (gniew Boży)
Rano nie rozumieliśmy dlaczego Bóg dał nam tak trudne Słowo, ale pełni ufności przyjęliśmy to pamiętając, że jak Bóg daje ostre Słowo to wzywa do nawrócenia, dlatego w swoich sercach chcieliśmy bardziej przylgnąć do Boga. Jednak na plaży zrozumieliśmy, że to Słowo nie dotyczy tylko nas. Podczas głoszenia spotkaliśmy sekte Hare Krishna. Dla nas to był jasny znak działania złego, ale nie ustawaliśmy w modlitwie i głoszeniu Jedynego Boga. Sekta ta była w Ustroniu Morskim dokładnie w tym samym czasie co my (2 dni). Ciekawą rzeczą jest to, że ludzie w tej miejscowości szczególnie nas słuchali i licznie podchodzili do błogosławieństwa.
Rano nie rozumieliśmy dlaczego Bóg dał nam tak trudne Słowo, ale pełni ufności przyjęliśmy to pamiętając, że jak Bóg daje ostre Słowo to wzywa do nawrócenia, dlatego w swoich sercach chcieliśmy bardziej przylgnąć do Boga. Jednak na plaży zrozumieliśmy, że to Słowo nie dotyczy tylko nas. Podczas głoszenia spotkaliśmy sekte Hare Krishna. Dla nas to był jasny znak działania złego, ale nie ustawaliśmy w modlitwie i głoszeniu Jedynego Boga. Sekta ta była w Ustroniu Morskim dokładnie w tym samym czasie co my (2 dni). Ciekawą rzeczą jest to, że ludzie w tej miejscowości szczególnie nas słuchali i licznie podchodzili do błogosławieństwa.
25.07 - J 13, 4-8 (umycie nóg)
W naszej wspólnocie obserwowaliśmy problem z jednością ( różne charaktery, potrzebują czasu żeby się dotrzeć ;)), dlatego to Słowo nas nie zdziwiło, zrozumieliśmy, że powinniśmy jeszcze bardziej służyć sobie nawzajem.
W naszej wspólnocie obserwowaliśmy problem z jednością ( różne charaktery, potrzebują czasu żeby się dotrzeć ;)), dlatego to Słowo nas nie zdziwiło, zrozumieliśmy, że powinniśmy jeszcze bardziej służyć sobie nawzajem.
26.07 - Ml 2, 10-16 (zagadnienia małżeńskie)
W tym Słowie Bóg mówił o porzucenia pierwszej miłości i rozłamie. Cześć z nas czuła, że to Słowo dotyczy naszej wspólnoty, niektórzy natomiast uważali, że tego dnia mamy szczególnie polecać Bogu małżeństwa, które borykają się z problemami. Tego dnia bardzo padało, kiedy modliliśmy się o pogodę, padało jeszcze bardziej, nie mieliśmy możliwości wyjść. Ksiądz zapytał Jezusa dlaczego tak jest i otrzymaliśmy Słowo 1 Kor 3, 1-7 (niezgoda we wspólnocie). To napomnienie Boga sprawiło, że usiedlismy wszyscy razem i zaczęliśmy rozmawiać. Wiele osób nosiło w swoich sercach trudności, które uniemożliwia im oddanie się w pełni ewangelizacji. Wyjaśniliśmy wszystko, przeprosiliśmy Boga i siebie nawzajem, deszcz przestał padać i mogliśmy wyjść ewangelizować.
W tym Słowie Bóg mówił o porzucenia pierwszej miłości i rozłamie. Cześć z nas czuła, że to Słowo dotyczy naszej wspólnoty, niektórzy natomiast uważali, że tego dnia mamy szczególnie polecać Bogu małżeństwa, które borykają się z problemami. Tego dnia bardzo padało, kiedy modliliśmy się o pogodę, padało jeszcze bardziej, nie mieliśmy możliwości wyjść. Ksiądz zapytał Jezusa dlaczego tak jest i otrzymaliśmy Słowo 1 Kor 3, 1-7 (niezgoda we wspólnocie). To napomnienie Boga sprawiło, że usiedlismy wszyscy razem i zaczęliśmy rozmawiać. Wiele osób nosiło w swoich sercach trudności, które uniemożliwia im oddanie się w pełni ewangelizacji. Wyjaśniliśmy wszystko, przeprosiliśmy Boga i siebie nawzajem, deszcz przestał padać i mogliśmy wyjść ewangelizować.
27.07 - Mt 13, 10-13 (słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie)
I tak wyglądało głoszenie tego dnia. Było trudno. Na plażach wiekszość ludzi nie chciało nas słuchać, ale ufaliśmy Bogu.
I tak wyglądało głoszenie tego dnia. Było trudno. Na plażach wiekszość ludzi nie chciało nas słuchać, ale ufaliśmy Bogu.
28.07 - Dz 10, 17-43 (Piotr głosi Boga Żywego)
Tego dnia było piękne słońce, bardzo nas to cieszyło, ponieważ plaża była pełna ludzi. W tych samych miejscach co dzień wcześniej serca ludzkie już nie były zamknięte.
Tego dnia było piękne słońce, bardzo nas to cieszyło, ponieważ plaża była pełna ludzi. W tych samych miejscach co dzień wcześniej serca ludzkie już nie były zamknięte.
29.07 i 30.07 (nie pamiętamy jaki tego dnia był fragment, ponieważ go nie zapisaliśmy. Z listu Pawłowego o głoszeniu Jezusa)
W tych dniach nasze grupy się połączyły i głosiliśmy w Mielnie. Jest to miejscowość trudna, młodzi ludzie przyjeżdżają tam na urlop, dużo piją i ćpają. Dla nas połączenie grup było dużym umocnieniem ponieważ czuliśmy większą siłę w głoszeniu Boga. Niektórzy z nas ewangelizowali także w nocy, przy klubach. Zagubieni ludzie jeszcze bardziej potrzebują Boga, to było widać, z reszta sami o tym mówili.
W tych dniach nasze grupy się połączyły i głosiliśmy w Mielnie. Jest to miejscowość trudna, młodzi ludzie przyjeżdżają tam na urlop, dużo piją i ćpają. Dla nas połączenie grup było dużym umocnieniem ponieważ czuliśmy większą siłę w głoszeniu Boga. Niektórzy z nas ewangelizowali także w nocy, przy klubach. Zagubieni ludzie jeszcze bardziej potrzebują Boga, to było widać, z reszta sami o tym mówili.
Dla mnie to jest naprawdę wielki znak Bożego prowadzenia i tego, że On się nie myli. Słowo Boże jest nam dane przez Kościół każdego dnia i jestem pewna, że tutaj Bóg też się nie myli trzeba tylko zacząć słuchać. I mówię to tutaj w pierwszej kolejności do siebie. Chwała Panu za ten święty czas. Niech On będzie w tym uwielbiony.
sobota, 29 lipca 2017
Chciałam upał mam upał. CHWAŁA PANU;))
W końcu wymodlony upał;) Tak pięknie było, pełna plaża. Słońce cały dzień. Mieliśmy też czas na odpoczynek i dostaliśmy lody;)) Wieczorem na modlitwie cały kościół tańczył przed Panem. A nocleg okazał się dzisiaj wielką niespodzianką. Willa Złota Róża, tutaj śpię;) To niesamowite jak Bóg się troszczy. Nasz ksiądz Jacek niestety musiał już wyjechać ale sercem jest z nami a jutro łączymy się z drugą grupą także będzie pięknie;)
piątek, 28 lipca 2017
Jak Bóg coś mówi to TAK JEST;)
Wczorajszy dzień był tak ciężki że wieczorem padłam i nie miałam siły napisać nic;) Gąski to ogólnie trudna miejscowość gdyż nie ma tam kościoła tylko taka wiata a że wczoraj padało prawie cały dzień;) to było trudno. Na szczęście ksiądz proboszcz udostępnił nam dwa pomieszczenia w domkach obok więc mieliśmy gdzie się ogrzać. A nocleg mieliśmy u wspaniałej rodziny, która przyjęła nas jak własne dzieci. To co najbardziej mnie wczoraj poruszyło to jak Pan mówi do nas w Słowie. Niesamowite to jest!!! Wczoraj modliliśmy się bardzo o pogodę bo chcieliśmy wyjaść na wioske a tak padało, że nie bylo to możliwe i kiedy już deszcz trochę ustał zaczęliśmy się zbierać zaczęło padać jeszcze bardziej. Ksiądz zapytał Jezus dlaczego nie możemy wyjść i Pan dał Słowo, które mówiło o problemach we wspólnocie. Usiedlismy zaczęliśmy rozmawiać okazało się że niektórzy z nas dźwigaja różne utrapienia związane z głoszeniem. Wyjaśnilismy wszystko pomodliliśmy się i można już było wyjść gdyż deszcz prawie ustal a wieczorem na modlitwie wyszło słońce. Bóg się nie myli jak mówi że tak jest to po prostu TAK jest. Ogromnym świadectwem jest też to, że wczoraj rano Jezus dał nam słowo o małżeństwie. Zrozumieliśmy, że mamy się modlić za małżeństwa. Po modlitwie wieczornej ksiądz zawsze pyta ludzi czy czegoś doświadczyli i czy chcieliby się tym podzielić. I uwaga każda z osób która podeszła dzieliła się problemem w małżeństwie. Bóg się nie myli jak mówi że tak jest to tak JEST!
A dzisiaj Sarbinowo. Bardzo lubię to miejsce gdyż kościół (notabene piękny) jest obok plaży i to jest takie super;) To co dzisiaj mnie mocno poruszyło to modlitwa za ludzi na ulicy. Mieliśmy kilka takich przystanków gdzie modlilśmy się za kogoś chorego cała grupą. Po prostu jak Jezus mijaliśmy ich na ulicy zatrzymywaliśmy sie ksiadz kładł ręce i wołaliśmy razem do Boga. I tak było naprawdę kilka razy a na koniec dnia jeszcze jedna pani po nabożeństwie w kościele przyszła do naszej salki i prosiła nas o modlitwę ponieważ jest poważnie chora.
Nie odpowiedziałam wam o jednym wydarzeniu z Ustronia Morskiego. Jednego dnia jak szliśmy miastem nagle zaczął do nas ktoś krzyczeć. To był niepełnosprawny pan, który żebrał na ulicy. Skojarzyło mi się to z biblijnym Bartymeuszem. Zatrzymaliśmy się przy nim i modlilśmy się o uzdrowienie. Okazało się że ten pan jest z Olsztyna tak samo jak nasz ksiądz i w dodatku mają to samo imie;) Później ten Pan przyszedł do koscioła na Mszę i modlitwę. Bóg jest dobry CAŁY CZAS!!!
A dzisiaj Sarbinowo. Bardzo lubię to miejsce gdyż kościół (notabene piękny) jest obok plaży i to jest takie super;) To co dzisiaj mnie mocno poruszyło to modlitwa za ludzi na ulicy. Mieliśmy kilka takich przystanków gdzie modlilśmy się za kogoś chorego cała grupą. Po prostu jak Jezus mijaliśmy ich na ulicy zatrzymywaliśmy sie ksiadz kładł ręce i wołaliśmy razem do Boga. I tak było naprawdę kilka razy a na koniec dnia jeszcze jedna pani po nabożeństwie w kościele przyszła do naszej salki i prosiła nas o modlitwę ponieważ jest poważnie chora.
Nie odpowiedziałam wam o jednym wydarzeniu z Ustronia Morskiego. Jednego dnia jak szliśmy miastem nagle zaczął do nas ktoś krzyczeć. To był niepełnosprawny pan, który żebrał na ulicy. Skojarzyło mi się to z biblijnym Bartymeuszem. Zatrzymaliśmy się przy nim i modlilśmy się o uzdrowienie. Okazało się że ten pan jest z Olsztyna tak samo jak nasz ksiądz i w dodatku mają to samo imie;) Później ten Pan przyszedł do koscioła na Mszę i modlitwę. Bóg jest dobry CAŁY CZAS!!!
środa, 26 lipca 2017
Deszcz łask
Deszczowy dzień ewangelizatora jest nieco inny niż słoneczny;) w sensie takim, że nie da się iść na plażę. Więc chodziliśmy po mieście w lekkim deszczyku. Ale to nie przeszkadzało w niczym. Miałam dzisiaj takie zdarzenie że zatrzymałam się z siostrą Sylwią przy grupie mężczyzn i zaczęłysmy z nimi rozmawiać o Jezusie. Opowiedzieli nam o tym jak pogubili się w życiu i jeden z nich Rafał powiedział, że chciałby wrócić do Boga. Pomodliłyśmy się z nimi. To było naprawdę dobre spotkanie, umocniło naszą wiarę. A wieczorem odzyskałam siły przy Jezusie. Byłam już naprawdę bardzo zmęczona i mega źle się czułam, bolał mnie bardzo brzuchi głowa. Na mszy świętej Pan mnie umocnił a po modlitwie wieczornej już naprawdę wszystko minęło. W ogóle ta modlitwa dzisiejsza była bardzo piękna. Najpierw stworzyliśmy szpaler i ludzie podchodzili do Pana Jezusa omadlani przez nas a później wszyscy otoczyliśmy ołtarz na którym wystawiony był Pan Jezus i uwielbialiśmy śpiewem. Dla mnie to był czas pełen pokoju. Brzydka pogoda nie przeszkadzała Panu w działaniu;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























